Improfest 2013 – dzień trzeci

Trzecie dni festiwalu zawsze są trudne. Dwa dni występów, dwa dni integracji i dobrej zabawy. Pozytywne zmęczenie coraz bardziej widać na twarzach uczestników. Trzeci dnia Improfestu odbył się pod znakiem arbuza, rapu i języka angielskiego. Ale o tym już w dalszej części relacji.

GZIK (Adrianna Biernacka, Barbara Tomkowiak, Andrzej „Andy” Piątek, Maciej Morze, Tomek Nowaczyk, Wojtek Kowalczyk, Maciej Morze) – Trudna prawda

Wieczór improwizacji ostatniego dnia rozpoczęła poznańska grupa GZIK. Zaprezentowali swój autorski półdługi format „Trudna prawda”, bazujący na paradokumentalnych programach o tym, jakie to życie jest ciężkie. Narratorem opowieści był Maciej. Poprosił on o relację łączącą dwie osoby. Publiczność wybrała relację zięć-teściowa, a jako problem brak umiejętności gotowania. W trakcie programu poznaliśmy historię zięcia, który mieszka z żoną u teściowej. Ów mąż, listonosz-wolontariusz, jak to sam określił, „zdradzał kulinarnie teściową”, jedząc krupnik u babć, którym przynosił emeryturę. W celu poprawienia relacji w rodzinie, żona poprosiła o pomoc psychoanalityka Wojtka, który zgodził się dać wizytę na zeszyt. Od samego psychoanalityka dowiedzieliśmy się, że życie to równanie, jedyną wiadomą w tym równaniu jest żona, a wszyscy inni to niewiadome. W terapii grupowej brał również przyjaciel listonosza, Andy. Poradził on, by zaczął żebrać na ulicy by utrzymać rodzinę, skoro nie dostaje pieniędzy za roznoszenie listów. Historia skończyła się ponowną wizytą psychoanalityka i pogodzeniem rodziny, uświadamiając im, że tak naprawdę się kochają. Już na sam koniec przy rodzinnym obiedzie teściowa powiedziała córce, że to na pewno po niej jest taka mądra i inteligentna. Nawiązując do Alternatyw 6 z poprzedniego dnia, Tomek kichnął na to kłamstwo.

Ponieważ GZIK miał jeszcze trochę czasu, zaprezentowali krótkie formy. Zaczęli z wysokiego C, bo od Przerwy na piosenkę, w której Andy napadał na pośredniak prowadzony przez Basię. Następnie Basia i Maciej pokazali jedną z cięższych gier improwizowanych, czyli Dubbing wzajemny. Konferencję prasową zwoływał Andy jako włoski kucharz, który zabił klienta. W tej grze sucharem językowym popisał się Tomek pytaniem „Czy zdarzało się panu czyścić buty pastą?” Następnie Tomek, Maciek i Wojtek opowiedzieli Historię po słowie o Smoku Wawelskim. W tej grze miało miejsce mistrzowskie wyjście z zablokowania w historii. W pewnym momencie Smok był w gabinecie dentystycznym i nagle z niego wyszedł. Po twarzach grających widać było, że po fakcie zdali sobie sprawę z tego co zrobili. Smok najwidoczniej również i równie prędko wrócił do zakładu dentystycznego. Na koniec GZIK zaprezentował grę LOW, a gościnnie w tej grze wzięła udział Ola Markowska z Hofesinki. Miała ona pokazać kustosza w wiosce Smerfów zabijającego dowcipem. Ola rozwaliła wszystkich na łopatki przekazując pantomimicznie narzędzie zbrodni, pokazała pewną część ciała.

RACING MINDS (Dougie Walker, Chris Turner, Tom Skelton, Daniel Roberts, Dylan Townley) – Aaaand Now For Something Completely Improvised

I przyszedł czas na gości z zagranicy. W tym roku była to grupa z Londynu, Racing Minds. W ramach zapowiedzi dwa Michały urządziły minikonkurs na przetłumaczenie ich nazwy na język polski. Zwycięzcą okazały się Wyścigi w Myślenichach. Potem na scenie pojawili się Anglicy. Ku uciesze publiczności, nauczyli się kilku zdań po polsku (Tato, dlaczego nie mamy telewizora?) i w ten sposób zaczęli występ. Ramką było opowiadanie wnukom historii, do której lokaj zbierał sugestie . Była to opowieść pod tytułem „Lizanie sepleniącej jaszczurki” (Licking of the Lisping Lizard). Bohaterem był Indiana Jones (ale nie ten), jego sekretem był strach przed kobietami, a spektakl zaczął się w jaskini w Himalajach. Cechą charakterystyczną Racing Minds, jest dużo gadania na scenie, spokojne, niespieszne posuwanie akcji do przodu przy jednoczesnym pełnym zainteresowaniu widza. Ci, którzy bardziej znali język angielski, doceniali dowcipy jakie leciały z ust aktorów. Moim ulubionym był dowcip z układem okresowym pierwiastków – It’s the periodic table. In one second it is tere and in one it isn’t. W historii Indiana Jones poszukiwał jaszczurki, po której polizaniu osoba zyskiwała moc zabijania poprzez polizanie. Sam bohater nie obijał się w życiu, gdyż w wieku 25 lat miał już 9 dzieci. Imię Jonesa, jak się okazało, jest wynikiem tego, że jego matka miała na imię Diana i był w niej 9 miesięcy. Jego nemezis był doktor Bloom, który moc jaszczurki chciał wykorzystać do objęcia władzy nad światem. Jaszczurka znajdowała się w jaskini na szczycie Bezimiennej Góry (Mountain With No Name). Przy każdorazowym wspomnieniu nazwy w takiej formie towarzyszyła groźna muzyka, ale już nie przy modyfikacjach nazwy, jak Góra, Która Nie Powinna Być Nazwana czy Góra, Która Dopiero Zostanie Nazwana. Pianista kilkakrotnie został sprytnie upomniany przez kolegów za brak reakcji na nazwę lub rekację na inną nazwę. W historii pojawiła się też Królowa Elżbieta, którą Bloom chciał polizać by ją uśmiercić. W ostatniej chwili zjawia się Indiana i zostaje polizany i umiera. Ku zdziwieniu wszystkich po chwili znowu w ostatniej chwili wbiega Indiana i zostaje polizany. Koledzy wyrażali głębokie zdziwienie, wypominając zarówno pierwszą i drugą śmierć, kiedy Indiana pojawił się na scenie po raz trzeci. Okazało się, że te dzieci, które ma Indiana to nie do końca dzieci, tylko klony, a to wszystko dlatego, że boi się kobiet. Wyszło też na jaw dlaczego jaszczurka się sepleniła i nie umierała, kiedy sama się poliże. Ta jaszczurka nie miała języka!
W epilogu powrócili do dziadka, wnuków i lokaja. Zakończyło się na wymownym mrugnięciu okiem lokaja i dziadka, w kontekście tego, że wnuki to są faktycznie wnuki. Publiczność nie chciała dać Racing Minds zejść do garderoby, bo wychodzili ukłonić się jeszcze dwa razy.

WOJNA PŁCI – Kasia Gruszewska, Ada Biernacka, Asia Jóskowiak, Ola Markowska, Aneta Stokes, Karolina Rucińśka, Mikołaj Cieślak / Antek Syrek-Dąbrowski, Michał „Jeffrey” Ociepa, Tomek Nowaczyk, Kuba Śliwiński, Piotr Łokietek, Tomek Marcinko, Magdalena Stużyńska

Ostatnim wydarzeniem festiwalu była Wojna Płci.  Z każdej grupy jedna kobieta i jeden facet wzięli udział w pojedynku. Mikołaj Cieślak był w grupie żeńskiej, Magda Stużyńska w grupie męskiej. Pierwszą konkurencją były Frizy. Najbardziej w pamięć zapadła reklama maści na ból stawów i akordeon, z akompaniamentem Impro Bandu. Potem zaczęły się faktyczne konkurencje. Najpierw kobiety grały w Reżysera w kolejce górskiej, w której było więcej miłości z motywem kalafiora. Faceci mierzyli się ze Stylami filmowymi, w których pojawiły się musicalowe kartofle, a furorę zrobił film psychodeliczny. Kolejną konkurencją była Gra z postaciami. Faceci grali Dziwnych Gości, w których zobaczyliśmy kulawą czkającą owcę (Tomek), pączka bez nadzienia (Piotrek) oraz wszystkie polskie seriale (Magda), a imprezę robił Antek. W odpowiedzi kobiety zagrały w Randkę w ciemno. Mikołaj wybierał spośród Moniki od Kulfona, która rapuje (Ola), Alana Pakosza, który ma za dużo włosów (Aneta) i misia, który jest zdziwiony cenami ropy (Ada). Tu na wyróżnienie zasługuje Ola za brawurowy rap  Moniki. Publiczność szalała podczas jej tur w pytaniach. Aneta perfekcyjnie oddała charyzmę, zachowanie i mimikę Alana. Włosy faktycznie były problemem, bo nie ograniczało się to tylko do głowy. Następna konkurencja była wspólna – Dwugłowy potwór. Jeffrey i Magda mówili po słowie, a Mikołaj i Asia mówili jednym głosem. Osią scenki był samochód i wyższość przodu samochodu nad tylnym zderzakiem. Następna konkurencja odbyła się z pomocą publiczności i ich zdań na karteczkach. Najpierw kobiety grały kolaż krótkich scenek do słowa Tęcza, potem faceci do słowa Kapcie. Było bardzo dynamicznie, ale to był tylko wstęp do tego, co było dalej, gdyż ostatnią konkurencją był Barman. W facetów barmanem był Jeffrey, u kobiet Ola. Magda i Ada dały dobre piosenki, ale to co zrobił Tomek w heavymetalowej piosence o tym jak go wkurza arbuz jest niemal nie do opisania. Spory udział miała w tym cała grupa męska, która zrobiła pogo za plecami Tomka. Nie obyło się bez zeskakiwania ze sceny, ściągania koszulek i rzucania krzesłami. Publiczność nagrodziła Tomka i grupę męską owacją na stojąco. Nikt nie miał wątpliwości, że faceci wygrali tę konkurencję, łącznie z grupą kobiecą, która nawet nie myślała by odpowiedzieć kolejną piosenką. Rywalizacja skończyła się remisem i wszyscy razem zagrali w Wieczorek poetycki. Oczywiście pierwszym tytułem wiersza był arbuz i sporo wierszy odnosiło się do popisu Tomka. Tytuł drugich wierszy brzmiał Jadąc A4. Tu również powstało dużo dobrych wierszy odnoszących się do stanu autostrad i ich liczności. Pozwolę sobie przytoczyć wiersz Tomka: Jadę autostradą i myślę do cholery, / że ta autostrada ma faktycznie rozmiar A4.

Na tym skończył się Improfest. Wszystkie grupy pojawiły się ponownie na scenie by pokłonić się po raz ostatni krakowskiej publiczności. Niestety nikt nie kupił biletu na Koncert dla jednego widza, więc być może ktoś odłoży do następnego roku te 500 zł. Już za rok kolejny Improfest, z kolejnymi gośćmi i kolejnymi relacjami.

3 Komentarzy

  1. Eruanno

    Co do wojny płci można dodać że za każdą rundę drużyna dostawała punkty. Punkty przyznawało 6 osobowe jury z publiki. W jury byłem ja 😛 Co do występu Tomka to żadne słowa nie są w stanie opisać co się wydarzyło i módlmy się żeby to było nagrane na taśmie dla potomności. Dali czadu wszyscy (oświetleniowiec, impro band, faceci z tyłu w pogo, wreszcie sam Tomek), przebili Brada i Wayne’a w Greatest Hits o westernie („Miss Kitty left me with my horse”), to nie ulega wątpliwości.

  2. Iljon

    dodam tylko, że w Wojnie Płci, z Improkracji brał udział Mateusz Płocha a nie Tomasz Marcinko 🙂

  3. menczester

    Z tego co pamietam publicznosc szalala na rapie zaby Moniki bo Aneta-Alan klaskala przy nim nie do rytmu demonstrujac przy tym brak poczucia rytmu Alana:))))))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *