Relacja z II ImproFestu – Dzień 1

Minął rok od ostatniego festiwalu Improfest w Krakowie. Rok temu festiwal był bardzo udany i był jednym z pierwszych wydarzeń tego typu w kraju. Teraz, bogatsi o doświadczenia z zeszłego roku, organizatorzy przyłożyli się i spróbowali osiągnąć coś więcej. Gospodarzami wieczoru byli Michał Próchniewicz i Michał Ociepa, jak sami mówią, Dwóch Michałów to lepsza wersja Dwóch Adamów. Przeczytali listę sponsorów i patronów, a królik, „maskotka” festiwalu miał przeciąć wstęgę, ale ją po prostu przerwał by zaoszczędzić czas. Następnie gospodarze opowiedzieli na czym będzie polegał wieczór i przeprowadzili krótką rozgrzewkę publiczności.

Pierwszą grupą tego dnia, jak i festiwalu było No potatoes z Lublina z spektaklem „Dzieci intrygi”. Na scenie byli obecni Magda Piekarska, Anna Skorek, Radek Misztal i Kamil Choina.

W zasadzie już gospodarze nieco zaczęli ich występ wcześniej prosząc publiczność o wypełnienie kartek, na których jedna część publiczności miała napisać jakieś miejsce, a druga dokończyć zdanie „co by było gdyby…”. Radek przeprowadził krótką rozgrzewkę publiczności podczas gdy publiczność wypisywała kartki. W końcu Radek stwierdził, że czas zacząć, a kubeczki z sugestiami wrócą jak wrócą. Do rozpoczęcia potrzebował miejsca akcji i wybrał gabinet dentystyczny.

Zaczęło się od Kamil, który jadąc na desce wywrócił się i wybił sobie dwa zęby uderzając o ziemię. Akcja przeniosła się do gabinetu dentystycznego, gdzie stomatolog zalecił leczenie kanałowe zarówno u pacjenta, jak i na samym wybitym zębie. Następnie okazało się, że Kamil musi iść na randkę mając dość widoczne ubytki. Magda widząc jego dziwne zachowanie wyżala się koleżance, Kamili. Kamila okazała się pracownicą urzędu miejskiego wydającego pozwolenia na zakładanie gabinetów dentystycznych. W ten sposób zrodziła się szalona mikstura powiązań pomiędzy postaciami, doprowadzając do naprawdę dzikich rozwiązań. Skończyło się na tym, że Kamil miał ożenić się z Magdą i przepisać jej cały majątek, łącznie z gabinetem dentystycznym zakupionym od doktora, gdyż ten nie mógł formalnie zarejestrować gabinetu. Radek był zaś w potajemnym związku z Magdą, a Kamila była prowodyrką zmian. Jak widać, hardkor.

To był zaledwie wstęp, gdyż gracze zarysowali tylko historię. Radek prowadził fikcyjny program „Zwyczajni niezwyczajni”, w którym po kolei przyglądał się bohaterom tej historii. Byli oni zapraszani do studia by wyjawić swoje motywy, które były przedstawiane za pomocą krótkich gier impro, takich jak Zmiana, Historia po słowie czy Efekty dźwiękowe.

Występ został nagrodzony dużymi brawami, mimo występu w uszczuplonym składzie (4 z 7 osób).



Jako druga na scenie pojawiła się wrocławska grupa Improkracja, w składzie Artur Jóskowiak, Joanna Jóskowiak, Anna Wojtkowiak-Williams, Dobrosława Bela, Michał Gruz, Krzysztof Ryś, Mateusz Płocha i Mateusz Skulimowski.

Grupę po kolei przedstawił Artur Jóskowiak i wytłumaczył na czym będzie polegał ich występ. Mianowicie stworzyli oni bestseller, książkę pisaną na żywo. Podał kilka przykładowych tytułów bestsellerów i prosił o próbę zgadnięcia gatunku danej książki. Spory entuzjazm wywołał tytuł „ i ja”, na co ktoś z widowni krzyknął „erotyk!”. W końcu Artur poprosił o czasownik i rzeczownik, które mają posłużyć jako tytuł bestsellera. Padło na „Robiąc siku”. Publiczność wybrała, trzeba było grać.

Przed każdą scenką następowała narracja zapowiadająca akcję. Co jakiś czas bohaterowie pytali publiczność jak dalej ma rozwinąć się historia.

O dziwo mimo tak można by nazwać prostackiego tytułu, bestseller był tworem dość poważnym. Był urolog Andrzej na kilka dni przed upragnioną emeryturą. Był Wojtek, który podczas oddawania moczu wydawał odgłosy ptaków. Był też Kubuś, 5-letni chłopczyk, który moczy się w nocy, a jego matka, Majka, pracuje na dwa etaty, i której mąż, Robert, wyjechał za granicę, ale trakcie książki byliśmy świadkami jego powrotu. Była też młoda pani psycholog, która dwa lata po studiach miała swojego pierwszego pacjenta, Wojtka. Należy również wspomnieć o gajowym Gugale, babci Kubusia i świadku Jehowy, który również pojawił się w historii.

Występ był na równym, wysokim poziomie, co chwila padały dobre teksty, więc ciężko wybrać tylko kilka. Wojtek tłumacząc dlaczego wydaje odgłosy ptaków, stwierdził, że ojciec mu tak nucił. „Ojciec odszedł, odgłosy pozostały”. Mimo wszystko bohaterem występu został Mateusz Płocha w roli Kubusia, który w pewnym momencie zdjął ubrania (na szczęście tylko pantomimicznie) i beztrosko zaczął biegać po scenie, wywołując eksplozję śmiechu na publiczności.

Zwieńczeniem wieczoru był Wieczór Komedii Improwizowanej w wykonaniu Grupy Ad Hoc i gości.

Na scenie pojawili się Alan Pakosz, Michał Próchniewicz, Tomasz Biskup, Agata Słowicka, Aneta Stokes, Janek Malinowski, Michał „Jeffrey” Ociepa, Paweł Sadowski, a z gości Grzegorz Halama, Adam Grzanka i Mariusz Kałamaga. Ponieważ w takiej ilości ciężko im się zmieścić na scenie, Ad Hoci podzielili się grami. Jak to zwykle bywa na WKI, królowały krótkie formy. Gier było dość dużo, więc wszystkich nie zdołam opisać.

Na pierwszy ogień poszedł Grzegorz Halama, który zdawał egzamin z madedonii – efekt przesłyszenia się Alana. Poszło mu całkiem nieźle, zwłaszcza jak na zdawanie przedmiotu z czegoś co raczej nie istnieje. Do dwóch gier zaproszone zostały inne grupy impro. Do gry Frizy dołączyli No Potatoes, a w Najgorszych na świecie pojawiła się Improkracja. Inną grą wartą uwagi byli Dziwni goście z udziałem Mariusza Kałamagi. O ile sugestie dla Tomka i Anety były raczej w granicach normy, o tyle sugestia dla Mariusza wykraczała daleko poza normę. Miał być rodzącym się delfinem. Można sobie tylko wyobrazić jego minę po usłyszeniu tej sugestii. Mariusz znalazł kawałek jakiejś płachty, wpełzł pod nią na scenę i się „narodził”. Chwilę później w przerwie od regularnych dźwięków zaczął śpiewać Czarne Oczy, hit Iwana i Delfina. Publiczność długo nie mogła się opanować. W Trójgłowej gwieździe Broadwayu pojawili się wszyscy trzej goście. Co prawda wszyscy się mylili i śpiewali niekiedy po dwa słowa na raz, ale dopiero kiedy Mariusz wyśpiewał nieco dłuższą kwestię, uczestnicy nie wytrzymali i musieli się wyśmiać by kontynuować grę.

W DVD grali Adam z Agatą oraz Adam z Jeffreyem. Alan i Agata oglądali film o tytule „Niewolnik czasu 2”, a Adam i Jeffrey odgrywali sceny z tego filmu. Warte wspomnienia jest naprawdę genialne wybrnięcie Adama, mianowicie, wszedł na scenę i zawołał Jeffreya: „Ej, Czasu!” Alan podłożył im kłodę w postaci angielskiej i niemieckiej wersji językowej. Później w końcowej części filmu Czasu zagroził Adamowi, że będzie go więził też w kolejnej części. Pojawiła się również gra Barman. Występujący w tej grze uczestnicy zaśpiewali genialne piosenki, a Paweł odśpiewywał równie genialne odpowiedzi. Ostatnią grą była Irlandzka piosenka pijacka. W grze udział wzięli Michał P., Aneta, Mariusz i Michał Próchniewicz. O ile trzy zwrotki przebiegły dość gładko, tak w ostatniej zwrotce Mariusz zamiast zrymować zaśpiewał po prostu la-la-la, ale na szczęście w kolejnym wejściu poprawił się i puenty całej piosenki była już zrymowana. Na bis zorganizowany został Wieczorek poetycki. Co prawda tytuły już mi umknęły, ale pamiętam, że powstało kilka powalających wierszy, a dodatkowo można było zobaczyć Szymona Jachimka z W Gorącej Wodzie Kompanów w niespodziewanym gościnnym występie.

Na tym się zakończyła oficjalna część dnia. Kto chciał, mógł udać się do klubu Żaczek by spróbować swoich sił na scenie. Wiele osób się udzielało i to wydarzenie skończyło się prawie o pierwszej w nocy.


zdjęcia: Improfest Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *