Wywiad z Szymonem Jachimkiem i Wojtkiem Tremiszewskim (I Kto To Mówi?)

Wywiad przeprowadzony przy okazji nagrania do programu I Kto To Mówi?, czyli polskiej wersji Whose Line is it Anyway?.

8 Komentarzy

  1. Mike

    Mike pisze:
    17-08-2013 o 12:51

    Pozostali wymienieni to bardzo dobra wiadomość. Oznacza to ni mniej nie więcej, że nie wzięli właśnie kolegów-kabareciarzy po znajomości tylko zorganizowali sensowny casting i zdjęcia próbne i wybrali najlepszych.

    Zobacz więcej: Polska wersja Whose Line is it Anyway? : WhoseLine.pl

    Może nie były zakrojone na tak szeroką skalę jakby wszyscy chcieli, ale zawsze coś.

  2. Mike

    Mike pisze:
    22-08-2013 o 17:43

    @Tadek: Ok, nie mówię o jakimś otwartym castingu, bo jakby wzięli jakiegoś noname’a znanego tylko w środowisku improwizatorskim to nikt by na to pieniędzy nie dał, ani nikt by nie oglądał. Na pewno ich nie wzięli na chybił trafił. Jestem dobrej myśli.

    Zobacz więcej: Polska wersja Whose Line is it Anyway? : WhoseLine.pl

  3. Oliwia

    Tadek! 😀 Wkońcu Cie widzimy 😀 Jestem strasznie ciekawa co im z tego huzlajna polskiego wyjdzie no ale nie ma co, trzeba czekać do niedzieli i wszystko będzie jasne.

  4. Bart

    No no chłopaki wzięli na siebie naprawdę ogromny ciężar – nieobeznanych wkręcić w impro, whoselinowiczów czymś zaskoczyć i rozbawić. Powodzenia!

  5. Brighter

    Tadziu: Jestę reporterę xD

  6. Kalina

    Tadek, jak chcesz zagrać kobietę, to tylko daj cynę 😉

  7. prezeska07

    Cudnie, dzięki Tadziu. ;D Nagrania były super, a całą zasługę TVP może przypisać tylko Tobie! xD

    Pozdrawiam nagraniowiczów z pierwszego dnia!
    Ogórek xD

  8. jon

    Poziom tego programu jest tak żałośnie niski, że mnie to przeraża. Każdy kto choć trochę zna się na teatrze improwizacji widzi, że ten program nie ma z nią nic wspólnego. Aktorzy zaproszeni do show nie przedstawiają żadnej wartości improwizatorskiej oraz nie mają pojęcia o co w niej chodzi. Pan Bałtroczyk także nie wie co to jest improwizacja i nie powinien się zabierać za robienie rzeczy przekraczających jego możliwości. Żadna gra nie zachwouje zasad improwizowania. Przykład? Scena alfabetem z pierwszego odcinka. Powinna być w minutę, nie była. Powinno się znać alfabet i choć trochę więcej słów niż jedno na literę „e”. Kolejny przykład? Pomocne dłonie z drugiego odcinka. To przecież dłonie mają sterować człowiekiem, a nie na odwrót. W programie ewidentnie ręce szły za człowiekiem. Tak to każdy umie zagrać, a pożądne pomocne dłonie nie są już takie proste.
    Podsumowując – przerażająco dużo błędów, nie ma to nic wspólnego z improwizacją. Reżyserowi, prowadzącemu, obecnym grającym, przyszłym grającym proponuję wcześniej wybrać się na prawdziwą polską improwizację – Ab ovo, no potatoes – zanim zacznie się kaleczyć tak młodą sztukę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *