Podaj Wiosło 2016 – dzień drugi

12806073_1339760979444796_7609717767196228869_nApetyt rośnie w miarę jedzenia, zatem miałam ogromne oczekiwania związane z drugim dniem, zwłaszcza że występować miała moja ulubiona grupa AD Hoc z Krakowa, oraz Narwani z Kontekstu, których nigdy nie widziałam. Ale po kolei.
Wieczór rozpoczął się od występu grupy Ż.B.I.K z Białegostoku, która w zeszłym roku triumfowała na improigrzyskach. Grupa przedstawiła znany już format „Pilot”, czyli pilotowy odcinek nowego serialu. Zadaniem publiczności było podanie tytułu oraz wskazanie dwóch zawodów. Głównymi bohaterami pilotażowego odcinka „Z mapą przez świat” okazał się inżynier oraz kierowca tira. Ogólnie spektakl był dobry, niekiedy za bardzo rozwlekano pewne kwestie, co było trochę męczące. Można by było też nieco popracować nad technicznym wyglądem całego przedstawienia, zwrócić uwagę na to, co charakteryzuje serial i włączyć to do spektaklu. Za to dowcip grupy jest wręcz wyśmienity, fajnym pomysłem było również pokazanie krótkich scen z przyszłego odcinka.

Następnie wystąpiła zielonogórska grupa Siedem Razy Jeden, która przedstawiła format „Sensacje”, nawiązując do słynnego programu telewizyjnego prowadzonego przez Bogusława Wołoszańskiego. Publiczność wytypowała, iż miejscem akcji powinien stać się akademik, znajdujący się w środku parku, posiadający piwnicę. Wielkim wydarzeniem okazała się wymiana pościeli.
Spektakl podobnie jak u poprzedników był dobry, lecz prawdziwą perełką okazał się dla mnie Janusz w roli prowadzącego. Jego ruchy, sposób mówienia, skórzana kurtka… Wypisz wymaluj następca pana Wołoszańskiego! I do tego budząca grozę muzyka w tle, podczas opowieści o drzewach, które były zupełnie takie same jak w lesie. Cudo!

Jako trzecia wystąpiła jak dla mnie, największa zagadka festiwalu, czyli grupa Narwani z Kontekstu z Wrocławia. Mieli oni przedstawić format „Wojna domowa”, lecz zabrakło jednego członka dlatego postawili na krótkie gry improwizowane. Po pierwsze, grupa ma w sobie mnóstwo energii, którą zarażała publiczność. Od razu widać było, że doskonale się bawią. Fajna była również zabawa, która polegała na wykrzykiwaniu imion członków grupy przez widownię, dzięki temu bardzo szybko się z nami zintegrowali. Zupełną nowością dla mnie była gra w „Państwa Miasta”, do której publiczność dobierała kategorię, a występujący musieli stworzyć scenę, w której pojawią się hasła rozpoczynające się na daną literę. Ich występ był zupełnie inny od tych, które do tej pory zobaczyć można było w głównym programie Podaj Wiosła, dlatego wzbudził spore kontrowersje. Mnie osobiście występ podobał. Zawsze doceniać będę energię sceniczną. Czułam się jak na imprezie ze znajomymi i nawet złapałam się na myśli, że chciałabym z nimi być na tej scenie i po prostu bawić się krótkimi formami.

Moja ulubiona grupa Ad Hoc, wystąpiła jako czwarta. To, co jednak zrobili, było istnym ewenementem. Na początku zastosowali zeszłoroczną taktykę, polegającą na eliminacji wszystkich improwizatorów oraz ludzi mających jakąkolwiek styczność z improwizacją sceniczną. Gdy wśród publiczności została tylko jedna osoba, Magda, wszyscy przeżyliśmy szok, okazało się bowiem, że została ona wybrana do zagrania spektaklu razem z AD Hocami. I to głównej roli! Poznaliśmy historię aktorki, która poprawiała scenariusz tak, aby pozostały tam jedynie jej kwestie. Występ był tak skonstruowany, aby Magda w każdej chwili mogła zejść na bok ze sceny, gdy źle się poczuła (nie skorzystała, czuła się jak ryba w wodzie!). Ad Hoci także co pewien czas na boku dawali jej drobne wskazówki. Fajnym posunięciem było to, że wskazówki dawali nie tylko Magdzie, ale też sobie nawzajem, dzięki czemu ich gość nie czuł się skrępowany. Mało tego, stał się częścią grupy. Występ był znakomity. Magda była znakomita! Pokusić się mogę nawet o stwierdzenie, że grupa Ad Hoc po raz kolejny skradła „Podaj Wiosło”!

Na koniec pozostał Talk-Show w wykonaniu grupy Narwani z Kontekstu, którzy zaprosili do wspólnej zabawy gości: Kacpra Rucińskiego oraz Abelarda Gizę. Dwie drużyny, Pożeracze Niemców oraz Niemcy, wykonywały zadania związane z konkretnymi kategoriami. Musieli m.in. odpowiedzieć na pytanie, kto jest autorem danego zdania, wymyślić tytuł nagłówka mając do dyspozycji jedynie zdjęcie, oraz część liter, czy zdubbingować fragment programu. Całość była dosyć zabawna i luźna, szczególnie przy dubbingach wybuchłam parę razy śmiechem. Zdawało mi się jednak, że wszyscy byli już nieco zmęczeni i nie było w tym, aż tak dużego poweru.

Następnie przenieśliśmy się do Klubu Festiwalowego, w którym odbył się koncert prowadzony przez Kubę Śliwińskiego „Diabeł z pudełka”. Owym pudełkiem okazało się urządzenie do miksowania oraz nagrywania dźwięków, które stawały się podkładem muzycznym dla śpiewających zaimprowizowane piosenki. Prawdziwym hitem okazała się piosenka „Alan weź ten banner”, której towarzyszyły obrzydliwe dźwięki nagrane chwilę wcześniej.
Ostatnim punktem programu okazał się występ znanej gwiazdy muzyki Disco Polo Mariusha, który zaśpiewał swoje największe przeboje, jak „Dzień po Walentynkach” oraz „Czemu nie ma Ciebie tu”. Powiem szczerze, że jeszcze nigdy aż tak dobrze nie bawiłam się na żadnym koncercie disco polo. Polecam każdemu sceptykowi – jest to możliwe! Trzeba tylko przyjść na koncert Mariusha!

Tym wesołym akcentem zakończył się przedostatni dzień festiwalu. Zmęczeni, ale szczęśliwi, naładowani nowymi inspiracjami, oczekiwaliśmy kolejnego i zarazem ostatniego dnia „Podaj Wiosła”.

Relacjonowała: Anna Kłosowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *