IV Festiwal 321impro – dzień pierwszy

10435940_673174702756927_7551489033111518359_nJuż po raz czwarty Konstancin Jeziorna stał się polską stolicą improwizacji. W tym roku artyści występowali na nowej wyremontowanej scenie Hugonówki. Trzy dni pełne improwizacji czas zacząć!

Festiwal rozpoczął się od prezentacji konkursowych „End scene”, a ja jako pierwsza wystąpiła jedna z najstarszych i najbardziej doświadczonych grup w Polsce, No Potatoes z Lublina. Męska część grupy przygotowała długi format „Legendy starego miasta”. Ich inspiracją stała się legenda o „duchu na posterunku”, która została przeczytana przez ochotniczkę z widowni. I tak oto poznaliśmy dramatyczną historię z NKWD i nieznośnymi duchami w tle. Bohaterem stał się wesoły Marcin z zawodu elektryk, którego zadaniem stało się przepędzenie duchów z Konstancina. Panowie po dość energicznym wstępie w stylu gospel, na scenie nieco zwolnili tempo, nie unikając przy tym małych wpadek. Trzeba jednak im przyznać, że znakomicie odnaleźli się w przestrzeni, wykorzystując do spektaklu wszystko co znajdowało się w ich pobliżu.

Jako druga zaprezentowała się warszawska grupa Słabo to widzę złożona z absolwentów Ogniska Teatru Ochoty. Młodzi wykonawcy zaprezentowali bardzo ciekawy długi format w który wplątane zostały gry. Spektakl rozpoczął się w barze z kebabem, który ku zaskoczeniu pracowników odwiedził sanepid. Na uwagę zasługuje oprawa muzyczna, która była idealnie wpasowana w sytuacje rozgrywające się na scenie. Silnym punktem stały się również piosenki. Wykonawcy zachwycili publikę niesamowitymi, pięknymi głosami, a także umiejętnością układania trafnych i zabawnych tekstów. Jednakże piosenki, zdominowały całkowicie spektakl, inne gry nie zostały wykorzystane w pełni, co sprawiło, iż poczułam lekki niedosyt pod koniec ich występu.

Toruńska grupa Teraz, która jako ostatnia pojawiła się na scenie, zaprezentowała długi format o mrożącym krew w żyłach tytule „Akty zgonu”. Panowie przy pomocy publiki losowali karty na których zapisane były ogólnikowo przyczyny zgonów, przykładowo „Anna zmarła, bo nie wytrzymywała presji”, czy „Bob za bardzo węszył, co stało się jego zgubą”. Inspirując się tymi, krótkimi zdaniami panowie przedstawiali nam , to w jaki sposób do owych tragedii mogło dojść. To co wyniosłam z występu tej grupy to cudowna umiejętność budowania odpowiedniego napięcia bez zbędnego pośpiechu, niekiedy też bez dialogów. Ich spektakl dał zapewne sporo do myślenia, szczególnie początkującym improwizatorom ,którzy jak ognia boją się „ciszy” na scenie. Panowie pokazali, że nawet bez chwilowego użycia słów lub dźwięków można stworzyć znakomity i zabawny spektakl.

Po części konkursowej, oraz przerwie na głosowanie na najlepszą tego wieczoru grupę na scenie pojawili się gospodarze całego festiwalu, czyli grupa Ab Ovo. Artyści wykonali spektakl w reżyserii gościa specjalnego – Caitlin Howden. Widowisko było mieszanką długich formatów a w rolę moderatora narzucającego style i inspiracje wcieliła się nie tylko pani reżyser, ale również sami występujący . Ciężko opisać słowami jak cudowny był to spektakl i jak w całym absurdzie, który artyści sami sobie stworzyli można było doszukać się ładu i porządku. Aktorzy byli znakomici i nie bez przyczyny na koniec otrzymali aplauz na stojąco! Jestem pełna uznania, dla pracy całej grupy i mogę śmiało powiedzieć, że był to jeden z najlepszych spektakli improwizowanych na jakim kiedykolwiek byłam!

 

Relacjonowała: Anna Kłosowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *