IV Festiwal 321impro – dzień drugi

10435940_673174702756927_7551489033111518359_nDrugi dzień festiwalu to dokończenie konkursu End Scene oraz występ razem z gwiazdą, czyli Arturem Andrusem. Dużo wydarzeń, mnóstwo śmiechu i jeszcze więcej zabawy. Zapraszamy do lektury.
Dzień drugi zapowiadał się równie interesująco, bowiem rozpoczęliśmy go od Comedii Dell’Arte. W świat włoskiego XVI-wiecznego teatru z elementami improwizacji zabrało nas krakowskie Studio Dono. Połączenie dwóch niesamowitych osobowości scenicznych, musiało przynieść odpowiednie efekty. Widzowie, początkowo zmieszani, dali się ponieść komedii sprzed wieków. Mocnym punktem spektaklu była muzyka wykonywana na flecie poprzecznym, która całości nadała odpowiedni klimat. Swój debiut w tej formie zaliczył również nasz krakowski znany improwizator Michał Mącznik, którego z zaskoczenia wzięto na scenę.
Następnie wystąpiła silna, szczecińsko-wrocławska drużyna złożona z dwóch grup: Pod Pretekstem oraz Jesiotr. Wspólnie wykonali serię krótkich gier nawiązujących swoją tematyką do dubbingu. Zobaczyliśmy zatem komentatorów sportowych, którzy skomentowali zawody w sprzątaniu piwnicy, a także grę „Zwłoki”, w której to jeden aktor, musi poruszać bezwładnymi ciałami swoich kolegów. Podczas występu zdarzył się mały wypadek , który skutkował utraceniem kępki włosów przez jedną z aktorek, za co winowajca musiał przeprosić piosenką. Bardzo ciekawym punktem występu były dubbingi do puszczanych na ekranie filmów. Grupy, mimo, że z różnych miast, potrafiły się zgrać na scenie i stworzyć bardzo ciekawy i oryginalny występ.
Bydgoska grupa Wymywammy, zakończyła swoim spektaklem zmagania konkursowe. Dziewczyny przedstawiły długą formę, której inspiracją było słowo „intendentura”. Mimo, iż aktorki nie miały kompletnie pojęcia (podobnie zresztą jak większość publiczności) co owo słowo oznacza, potrafiły stworzyć na jego bazie cały spektakl. Poznaliśmy zatem historię tancerek, które pracowały w teatrze kierowanym przez panią pałającą się różnymi profesjami, od scenografki do choreografki. Jestem pod wielkim wrażeniem umiejętności aktorskich tej grupy. Potrafią zagrać dosłownie wszystko, nawet drzewo w ich wykonaniu pełne było energii i pasji. Innym ważnym elementem, było skuteczne wykorzystywanie i nawiązywanie do pomyłek oraz przejęzyczeń. Dzięki temu nic nie zostało przemilczane, wręcz przeciwnie owe pomyłki stworzyły tak naprawdę spektakl, który zachwycił całą widownię.
Ostatnim punktem sobotniej części festiwalu, była „Lista improwizowanych przebojów” z specjalnym udziałem Artura Andrusa. Razem z Jaśkiem Aleksandrowiczem-Krasko nawiązując do sugestii publiczności stwarzali fikcyjne przeboje, które wykonywane były później przez improwizatorów. Wieczór okazał się magicznym zakończeniem dnia, usłyszeliśmy mnóstwo fantastycznych piosenek, wymyślanych na bieżąco. Tym bardziej aktorom należy się ogromny szacunek, bowiem wykonali kawał solidnej roboty i przekazali widowni ogromną dawkę pozytywnej energii. Mi w pamięci zapadła szczególnie piosenka Mateusza Dzidkowskiego i Wojtka Medyńskiego pt: “Stonka to nie biedronka”, a refren “Omnium Omnium tralalala” nucę do tej pory!

Relacjonowała: Anna Kłosowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *