Improfest 2013 – dzień drugi

Bywało mocno, tragicznie, absurdalnie, momentami balansowano na granicy dobrego smaku i ludzkiego pojmowania rzeczywistości. Przede wszystkim było jednak zabawnie. Przypomnijmy sobie wydarzenia z drugiego dnia krakowskiego święta impro, w którym pokazały się grupy Afront i Peleton… oraz niemal wszystkie pozostałe formacje biorące udział w festiwalu!

AFRONT (Asia Mazewska, Kasia Gruszewska, Radosław Mazur, Agnieszka Senderowska, Piotr Łokietek, Dawid Ludkiewicz) – GŁOSY Z ZAŚWIATÓW

Rymem nas wzięła ekipa z Warszawy! Kto był rymowań efektów ciekawy, ten poznał sprawy dusz w czyśćcu cierpiących, wspominających smak kaszy gorącej (przedtem rzecz działa się cokolwiek dziwna: rozgrzewka publiki, lecz mocno… warzywna). Przez śmierć zbyt szybką były w sercu pustki, gdy wspominane były także kluski! Wiedzieć Wam wszystkim nieobecnym trzeba, że kluski spadały bohaterom z nieba, dlatego babka i jej dziarski synek zawlec do nieba chcieli swą rodzinie. Cała ta scena odbyła się grzecznie: dostojnie, powoli, ostrożnie, statecznie, zaś leitmotiwem i przewodnią kauzą wszystkich poczynań było granie pauzą. Były w ekipie głosy doskonałe, dziw, nie słyszałem ich jeszcze w Mam Talent! Nawiązania do Dziadów – to nie jest przypadek – czułość, romans z gosposią o imieniu Władek… Współpraca na bdb, jak i rymów jakość – oczekiwaniom uczynili zadość! Rym władał dzisiaj myśli horyzontem, ale nie ograniczał go żadnym afrontem!

PELETON (Wojtek Tremiszewski, Jakub Śliwiński, Małgorzata Tremiszewska, Karolina Rucińska, Ewa Czernowicz) – ZBUDUJ MNIE

Gdzie by tu zacząć… Może od czterech miejsc, w których działy się zagrane przez post-Kompanów sceny: ciemne zaplecze, przedszkole, plan filmu porno i komisariat. Kolejne scenki luźniej lub mocniej wiązały te cztery punkty zaczepienia i występujące w nich postacie aż do spektakularnego finału. Jeszcze na początku sama forma brała garściami z tzw. Frizów Słownych, ale im dalej w rozpiździel, tym więcej Śliwy… Pamiętajcie, że ta grupa kolarzy uwielbia jazdę bez trzymanki i to przy pełnej prędkości, ponadto liderzy teamu Śliwa i Termos to improwizacyjne bomby nuklearne, które roztentegowują wszystko, co istnieje w promieniu kilkuset rzędów na widowni, a dziewczyny wcale nie są gorsze. Możecie się domyślać zatem, że momentami poczucie dobrego smaku i szeroko pojęte poczucie moralności ogłaszały rozpaczliwie kapitulację, a zdrowy rozsądek zginął śmiercią męczeńską na polu chwały. Chętnie napisałbym, co właściwie wydarzyło się w tej grze, ale relację mogą czytać dzieci i osoby wrażliwe, a portal nie chce ani demoralizować, ani przyprawiać o zawał. Spektakl był BEZ WĄTPIENIA  przeznaczony dla widzów dorosłych, ale był to BEZ WĄTPIENIA jeden z najjaśniejszych punktów całego festiwalu! A jeśli jesteście naprawdę ciekawi, co wymyślił Peleton w Krakowie, najlepiej zapytajcie naocznych świadków… i przygotujcie się na wszystko.

ALTERNATYWY 6 – GRUPY AFRONT, GZIK, HOFESINKA, IMPROKRACJA, PELETON, AD HOC

Gospodarz Anioł załamałby ręce, patrząc na popisy improwizatorów podczas najważniejszego sobotniego występu i rzekłby: Jak to? Nie ma żadnych nawiązań do serialu?! Ano, nie ma. Cały pomysł organizatorów na spektakl można by streścić w dwóch zdaniach: „co sześciu widzi, gdy widzi to samo” i „każdy orze na impro-ugorze, jak może”. Członkowie występujących grup  musieli oddelegować swoich przedstawicieli do następujących ról: ojca rodziny Romana (strój elegancki), który boi się królików, matki Anny (stroje zielone), która kicha, słysząc kłamstwo, córki Asi (stroje czerwone) całującej nałogowo ludzi w czoła i dziadka Zygmunta (stroje właściwe dla dziadka) z powiedzonkiem „Cały czas goni nas”. Ach, inwencja widowni… Rodzinkom w scenkach mieli pomagać  odziani w czerń towarzysze i –yszki z grup, bez przydziału konkretnej roli. Innymi słowy: wylano fundamenty, a do gości festiwalu należało zbudowanie na tym okazałego domu.

I jak budowano? Afront nie zaskoczył, stawiając w scenie „Kipi kasza, kipi groch” na piosenki, ilustrację muzyczną i  spokojne tempo pozycyjnego ataku w budowie historii. Poznański GZIK w „Skarpetkach” biadolił nad śp. Dziadkiem i wspominał dobre lata, w tym występ w Familiadzie (Tomek Nowaczyk jako Karol Strasburger – żałujcie, jeśli Was to ominęło), zaś za siłę komiczną całej ekipy odpowiadał <ten co grał męża, nazwiska nie pomnę>. Hofesinka porzuciła komediowe klimaciki w „Chrzcinach” i postawiła na klimat bliski rodzinie Soprano z 18-letnią przyszłą panią lekkich obyczajów, byłym blackdeathmetalowcem, satanistycznymi korzeniami, mrokiem i Piotrek Sikora w roli matki Anny… Wykolejeńcy to mało powiedziane! Improkracja, tworząc „Biegnąc pod wiatr” czyli historię wyprawy obrzydliwie bogatej rodziny na Szrenicę z wątkiem pirackim i niewolniczym, posłużyła się sprawdzonymi metodami ze swoich długich form, a na wyróżnienie zasługiwał pomysł na to, by rolę jednej Asi odgrywała… Belasia, czyli duet Dobrosława Bela-Joanna Jóskowiak. Peleton rozbił bank grając w stylu filmów Bergmana z elementami teorii scenicznego chaosu totalnego według W. Tremiszewskiego, podczas której przekonaliśmy się, że oświetleniowiec, który raz zawali sprawę, nie będzie miał lekko… i że „atmosferę” można zagrać, co udowodniła Karolina Rucińska. Na koniec pokazał się Ad Hoc z właściwym dla siebie formatem Chucka Mentona, w którym brylował (właściwie od samego pokazania się na scenie) „dziadek” Michał Próchniewicz, znany łowca rybek akwariowych wysyłany co i rusz przez niewdzięczną rodzinę do domu starców. Wykorzystując popularnego ostatnio mema internetowego: wow, wow, uszanowanko dla wszystkich grup!

A o 23 przenieśliśmy się na klubową scenę Rotundy i Improjam dyrygowany przez Karola Bulskiego z gościnnym udziałem Adama Grzanki. Była zabawa, działo się i nocy było mało, do czego przyczynili się swoimi wystąpieniami, piosenkami i wierszami znani i kochani, a zwłaszcza wiecznie młody Lech Zubilewicz (dysponujący walutą!), tercet damski łamiący konwenanse oraz kopcący jak smok kwartet męski pełen problemów i żali. To było godne zakończenie wyczerpującego, ale owocnego dnia!

Relacjonował: Michał Kaczmarczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *