II Gdański Festiwal Impro „Podaj Wiosło” – dzień pierwszy

wioslo2Zjechali się do Gdańska improwizatorzy.
Zdolni, piękni, rozśmieszać publikę skorzy.
Przyjechali na Festiwal Podaj Wiosło,
które już legendą ogromną obrosło.
Są debiutanci, są też weterani.
Jedno jest pewne, mają krzywo w bani.
Jest tu pełno przeróżnych atrakcji,
A coś o nich napiszemy w tej relacji.

Godz. 18:00 – Chuck Menton Show, grupa AD HOC w składzie: Aneta Stokes, Paweł Sadowski, Michał Próchniewicz, Alana Pakosz, Michał Ociepa, Jan Malinowski

IMG_1134Kim jest Chuck Menton i na czym polega jego show? Spektakl krakusów z AD HOC daje odpowiedzi na wszelkie pytania… poza tymi postawionymi w pierwszym zdaniu akapitu. Można się spierać o to, czy forma zaprezentowana przez tę grupę nadaje się do klasyfikowania jako pełnoprawna długa forma improwizowana, lecz jest to zmartwienie tylko impropurystów jak ten piszący ten tekst, normalnie reagująca reszta widzów po prostu czerpała radość w z ponadprzeciętnej formy członków małopolskiej grupy w serii trzech improwizowanych fabuł zaprezentowanych w Miniaturze. Na pierwszy ogień poszła historia skąpego pasterza Andrzeja o roboczym tytule Dinozaur, w której na jaw wyszły dwie ważne kwestie: show Mam Talent i Owce oraz numer pokazowy Płonąca Owca będzie hitem telewizji, a Michał Ociepa jest co prawda „kradziejem” scen, ale za to robi to doprawdy uroczo i z klasą. W drugiej części Michał, Janek i Paweł stworzyli w formie monologu historie trzech zupełnie róznych dealerów, które zostały twórczo rozwinięte w scenkach. Na uwagę zasługiwały zwłaszcza pedagogiczno-ekonomiczne zapędy krupiera Michała P. („dlaczego 15-latek ma umrzeć po 2 latach ćpania, skoro może po 30?”) oraz obłędnie szalona historia zażywającego „dowcipne narkotyki” schizofrenika Michała Ociepy.  Na koniec otrzymaliśmy szereg scenek związanych z wydarzeniami przed i po pierwszej komunii członka rodziny ubeków z dziada pradziada, który zrobił to tylko dla sukni ślubnej żony, a potem został rewolwerowcem Boga (ponieważ „szatan chce, żebyś trzymał ręce w kieszeni!”)… To nie żarty(?), ja tylko piszę o tym, co działo się na scenie! A działo się sporo i zabawnie. Brawa dla AD HOCów!

Godz. 19:00 – Improkracja, Bestseller – Artur Jóskowiak, Joanna Jóskowiak, Dobrosława Bela, Michał Gruz, Krzysztof Ryś, Mateusz Skolimowski, Mateusz Płocha, Anna Wojtkowiak-Williams

IMG_1538Jaką to specyficzną powieść przygotowali dla nadmorskich autochtonów przybysze z Dolnego Śląska? Impokraci słyną ze sporej kreatywności w wymyślaniu formatów długich form, a pozostawiający spore pole do działania Bestseller jest tego dobrym przykładem. Tym razem wrocławscy występujący musieli zmierzyć się z Coehlopodobnym tytułem „Płakałam nad rozlanym mlekiem”, do którego musieli dorobić jakąś sensowną treść, postacie i fabułę, Co tu dużo pisać – Improkracja dała z siebie wszystko tego wieczora, by zaintrygować widzów przygodami nieporadnego mleczarza Markusa i jego problemami z systemem więziennictwa, mało kumatym Kamilem, jego wyimaginowaną przyjaciółką Mleczną Panią Felicją i zupełnie realną Zosią, a także niepokojącym sąsiadem wielu imion i jego tajemnicza piwnicą, detektywem-dyrektorem (a może i na odwrót)… Jak wszyscy wiemy, mleko to samo zdrowie, a mleczna historia wrocławian była okazją do zdrowego śmiechu i podziwiania aktorskich popisów Michała Gruza oraz Krzysztofa Rysia. Oczywiście (prawie) wszystko skończyło się dobrze, a publiczność nagrodziła ponadgodzinny występ Improkratów.

 

Godz. 20:30, W Gorącej Wodzie Kompani – Spływ (Ewa Czernowicz, Małgorzata Różalska, Małgorzata Tremiszewska, Magdalena Walaszczyk, Karolina Wróbel, Szymon Jachimek, Paweł Kukla, Łukasz Ławniczak, Kacper Ruciński, Jakub Śliwiński, Wojciech Tremiszewski)

IMG_2003Są rzeczy stałe i niezmienne na tym świecie: wschód i zachód słońca, śmierć, podatki i świetna dyspozycja Kompanów na własnym terenie. Przed clou sobotniego wieczoru mało kto wiedział, o czym tak naprawdę będzie Spływ traktował. Jedynie w kulisach niosły się pogłoski, jakoby Szymon Jachimek stroił gitarę i przypominał sobie podstawowe chwyty… Rzeczywistość przeszła najśmielsze oczekiwania: historia ostatniego wieczoru grupy kajakowiczów różnego sortu, mądrości i rozmiaru miseczki była najjaśniejszym punktem całego festiwalowego piątku. Była metafizyka rozstań i powrotów, kobiecy romans i święty Wojciech (Termos, nie ten czeski), na straty poszła jedna noga, kajaki nabawiły się kilku(set) rys, zaś na koniec stało się nieoczekiwane i rzeka zmieniła swój bieg! Rwący nurt akcji na scenie Miniatury porwał absolutnie każdego. Problemem relacji z takich wieczorów jest to, że dużo przyjemniej je oglądać niż opisywać, bo wszelka próba ujęcia choćby cząstki tych świetnych kreacji i występów jest z góry skazana na niepowodzenie. Zatem – kto nie widział, niech żałuje! I czym prędzej wyrusza na kolejną przygodę Kompanów!

Michał Kaczmarczyk (migelito)
fot. Wojtek Rojek

2 Komentarzy

  1. Ver

    Dzięki za świetną recenzję (świetną – bo rzadko zdarza mi się przeczytać dobry tekst mierzący się z tematyką Impro – na szczęście wy macie doświadczenie :)).
    I tylko małe maluteńkie sprostowanie – Kompani uwieńczyli PIĄTKOWY wieczór 🙂

  2. Qwe

    Naprawdę dobrze napisana recenzja. Od siebie dodam, że to był ZDECYDOWANIE najmocniejszy dzień całego festiwalu, dzięki wszystkim grupom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *